wrzesień 23, 2009 - autor: romczyk
ambitny tytuł co? Czaje w chuj.
Dużo spraw na głowie mam, projekty i inne gówna. Hej Look i Dyndum; nagrajcie dla mnie kawałek P.O.P (po prostu olej projekty). Jutro do Belze_Booba ogarnac srogie gowwwwno.
Polskie znaki to gowno, ja na chlodno.
Przede mną ostatni rok gówniarza. Kurwa! Gdzie to zleciało!? Za rok będę wzdychał mysląc o czasie kiedy bylem dzieckiem…
W piatek calkiem niezle plany.
Polecam ksiązkę Kevina Mitnick’a – Sztuka podstępu.
Napisane w Uncategorized | 1 komentarz »
sierpień 26, 2009 - autor: romczyk
Siedzę, słucham rapu i jakoś leci. Myśl o pewnej sprawie ciągle pierdoli mi humor. Staram sie byc dobrej myśli. Zobaczymy jak będzie. Nie mam planów, ale też nie chcę wieczoru spędzić przed TV oglądając Arsenal. Przemierzam miasto, w głowie rapuję sobie zwrotki…
Shawn Carter mnie powala swoimi soczystymi albumami. Czas nadrobić zalegości, wybrać się na wolne, a nie palić szluga za szlugiem na rogach.
Moje marzenie to by sprawa się skończyła i żebym jak najszybciej mógł tu tryumfować..
“Kieruję się sercem brat, bo wierzę w Boga”… no i właśnie tu jest paradoks, bo jaram się kawałkiem od Jimsona – Nie ma Boga, ale to chyba raczej techniką i stylistyką niz treścią…
C ya later.
Napisane w Uncategorized | 1 komentarz »
sierpień 23, 2009 - autor: romczyk
O ja pie**olę! Długo nie pisalem, zapomnialem o wordpressie.
Wakacje się kończą i znowu czas powrócić do Zamku.
Cały czas słucham rapu i sprawdzam te koty co się starają.
I can hardly wait for Survival Skills. Zapowiada się istny rozpierdalator membran. Podobnie jak w Polsce Tet czy projekt Raca/PeeRZet.
Testuję typa eXo – eXotyka [2006]. Przyjemnie się go słucha, jest dobry, ale nie zaspokaja moich oczekiwań.
Wakacje minęły w miarę spokojnie. Parę melanzy, jak w poprzednia sobotę. Dzięki IJ’om za zaproszenie
Były nietrzeźwe freestyle’e, pieśni harcerskie, shisha do rana i Call Of Duty. Czemu końcówka wakacji jest zawsze najlepsza? yo, yo, yo po po po!
Napisane w Uncategorized | 1 komentarz »
czerwiec 15, 2009 - autor: romczyk
Wstalem rano, dzien powitalem japą wystrachaną, bo mialem zjebany sen i moj łańcuch poszedł się yebać. Newermajnd.
Dziś kosztowałem kolejne albumy. Gość o ksywce Elzhi mnie powala swoim brzmieniem, a Strange Fruit Project mają kozackie rapsy na taką porę.
Jutro idę dać sos za papier z ocenami i zwijam z pałacu.
Ostatnimi czasy utożsamiam się z wersem Elda “a stare przyjaźnie to dawno przebrzmiała bajka, nie ma już tego luzu, teraz inne priorytety”. Kurwa czy w każdym roczniku tak musi być?!
Stereotyp robola = bro + szluga. Jak setny b-boy bez szlugi, ale + frytki i ryba. Dużo osób zaczyna sobie narzucać taki wlasnie stereotyp.
Co weekend gdzie alko tam oni.
Z resztą pierdolić temat, bo zamieniam się w wylewną ciotę. W końcu “You’ll never walk alone” więc yebać.
Mam zajawkę na fri, jutro prawdodobnie 3.
Co mogłem to nagrałem.
Napisane w Uncategorized | Komentarzy: 2 »
czerwiec 13, 2009 - autor: romczyk
Chill. Wczoraj stypa. Pod wieczór bylo niezle, bo wbilismy z chlopakami na impreze dojrzalosci do zajaca & Iwonki, którym skladam najlepszego. Rowniez skladam wszystkiego najlepszego Panu Szydercy, którego nie mialem okazji wczoraj spotkac i dlatego nie zlozylem zyczen.
Zajawka na wolne, grę w kosza i spacerowanie do późnych godzin.
Jaram się nową płytką Mos Def’a. Trochę mało gości, ale za to porządni. Slick Rick przyjemnie, a Talib offbitowo
Dziś bez planów, może udam sie gdzieś porymować.
C ya guys soon
Napisane w Uncategorized | 1 komentarz »
czerwiec 7, 2009 - autor: romczyk
Już niedziela – damn! W szkole luz, oceny wystawione a.k.a. chillout.
“I don’t wanna ill, I just wanna chill
And keep my hand around a 100 dollar bill”
Jaram się tym typem i krążkiem “The LP.”
Jest tyle dobrej muzyki, a mimo wszystko ludzie sa tak leniwi, ze wybierają chłam z radia.
Tak ostatnio myślalem, ze warto by miec taka podzielnosc uwagi jak Bonaparte; moglbym słuchać i rozważać kilku kawałków na raz i wyłapywac wszelkie follow up’y, dwójki, gry słowem…
Ivan Ives + Fresh. Srrrrrrooooooogi krążek. Jaram się jak pierdolony tłusty blunt.
Wczoraj wycieczka do C.H. Karolinka pokibicowac chłopakom w Streetball’u. Props dla drużyny Okolicznego Elementu, który świetnie sobie radzil. Czułem swój klimat, dobra impreza, rap i sport. Pogoda nie dopisała, ale cóż. Po grze Otmętu MEDŻIK udaliśmy się do budynku i spotkaliśmy Naszego Brydżysa, który wychodził z Empika (był postać przy płytach). Chwila buszowania i zwijka w rodzinne slumsy.
Dziś jakieś wolne ogarnę z chęcią. Problem czy będę miał z kim…
Napisane w Uncategorized | 1 komentarz »
czerwiec 3, 2009 - autor: romczyk
Dzisiaj szybki powrót ze szkoły o 12:20 do domu. Nieco później chillout u młodego na chacie przy mixtape’ie Grubego $najpera. Następnie ustawilem się z richmondem i chusiem na rymowanie, ale jak wbiliśmy do riczarda na kwadrat to więcej rozmawialiśmy niż rapsowania. Ogólnie kupa śmiechu ze starego polskiego składu N.A.S.
Slaba forma na wolno, ale jest zajawka.
Przed chwilą skonczylem pisac sprawozdanie z praktycznej nauki mojego przezajebistego zawodu. Raczej już nic nie ogarniam więc spadam do wyra.
Przyszła bluza, a koszula nie. Babka z magicznego miasta napisala sprostowanie więc się nie martwię.
Jutro też jest dzień.
Napisane w Uncategorized | 1 komentarz »
czerwiec 1, 2009 - autor: romczyk
Podchodzę do sprawy następująco: albo walę w chuja, albo dam radę. To Dwuznaczne jak solo Teta – bo pisze blog, bądź nie. Ze szkołą tak samo. Koniec obijania się na praktycznej nauce mojego zawodu. Zgarnąłem gruby kwit za miesiąc ciężkiej pracy co daje mi możliwość zamówienia tej pięknej koszulki yeah
W szkole minęło szybko. Odwiedził nas Hustler i rozważa nad wejściem w jej stare mury.
________________________________
Zamierzałem dziś wyjśc z Hustlerem i Riczmondem zagrać w WordPlay coś jak Torae na nowej plycie z Marco Polo, ale nie wyszlo, bo jak wspomniał Tomasz miał do zrobienia “w k*rwę projektów”, więc go nie męczyłem, a Hasla zwinął z Gadu i nie miałem się z nim jak skontaktowac.
W głośnikach Promoe z nową płytą, ale cięzko mi zrozumieć, bo w języku ojczystym nagrane. Mårten znowu dodał multum energii w swoj krązek i występują brzmienia reggae. A kawalek Svennebanan kojarzy mi się z chłopami, którzy z zaciśniętą szczeką skaczą w CocoJambo w świetle stroboskopów.
Jutro też jest dzień.
Napisane w Uncategorized | 1 komentarz »